Wiktoria dobrze wie, że problem z matematyką często nie zaczyna się przy trudnym zadaniu, ale znacznie wcześniej — w momencie, gdy po kilku nieudanych próbach uczeń uznaje, że „po prostu nie ma do tego głowy”.
Na swoich zajęciach nie przykrywa braków kolejnymi schematami i nie przechodzi dalej tylko dlatego, że następny temat pojawił się już w podręczniku. Zatrzymuje się dokładnie tam, gdzie wiedza przestała układać się w logiczną całość, porządkuje podstawy i dopiero na nich buduje kolejne umiejętności.
Nie zależy jej na tym, żeby uczeń zapamiętał jeden sposób rozwiązania i bez zastanowienia odtwarzał go w podobnych przykładach. Chce, żeby potrafił samodzielnie rozpoznać, z czym ma do czynienia, od czego powinien zacząć i dlaczego wybrana metoda prowadzi do wyniku.
Wiktoria tłumaczy konkretnie i spokojnie, bez tworzenia atmosfery, w której pytanie staje się czymś krępującym. Nie mówi: „Przecież to jest łatwe”. Zamiast tego pokazuje, że nawet wymagające zagadnienie można rozłożyć na mniejsze części i przejść przez nie we właściwej kolejności.
Dzięki doświadczeniu w prowadzeniu zajęć korekcyjno-kompensacyjnych potrafi również uważniej przyjrzeć się temu, w jaki sposób uczeń pracuje, zapamiętuje i reaguje na trudność. Nie ocenia wyłącznie końcowego wyniku — obserwuje cały proces dochodzenia do rozwiązania.
Najlepszym efektem jej pracy nie jest dla niej pojedyncza poprawna odpowiedź. Jest nim moment, w którym uczeń przestaje czekać na kolejną podpowiedź, zaczyna ufać własnemu rozumowaniu i potrafi samodzielnie powiedzieć: „Wiem, od czego zacząć”.













